Co (kto) nakręca modę na flipy nieruchomości?

Kupić taniej, drożej sprzedać – zasada stara jak gospodarka rynkowa 😉

Dlatego flipy nieruchomości były, są i będą.

Ale… o ile flipy to działalność „normalna”, to zjawisko „flipmanii”, lub jak kto woli – „fliperskiej gorączki” nie jest „normalne”.

Co / kto wywołało i napędza tę nagłą popularność flipów?

Czynników jest kilka:

  • Naturalne:
    • niskie oprocentowanie lokat – skłania do szukania sposobów lepszego wykorzystania „wolnych” pieniędzy
    • tanie kredyty – zachęcają do inwestowania
  • Prawne i podatkowe:
    • w tym zamierzone,lub nieświadome umożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej na wielką skalę bez obciążenia VAT (dziwne to w czasach w których władze twierdzą, że zwalczają lukę vatowską)
  • Propagowanie mitu „zarobisz bez posiadania ani jednego grosza”,  oraz dziwne (?) przepływy pieniędzy
    • przypadek 1 – zachęcanie łaknących zarobku bez pieniędzy „Nie masz pieniędzy, to nic nie szkodzi. Znajdź mieszkanie, a znajdziemy ci Inwestora, który da pożyczkę”.  W tym przypadku zabezpieczeniem jest cały majątek pożyczającego.
    • przypadek 2 – mamienie inwestorów „Ty masz pieniądze, a ja mam pomysł. Dam ci 20% od kapitału.” W tym przypadku zabezpieczeniem jest weksel dawany przez „słupa bez żadnego majątku”

I to wszystko poparte jest nakręcaniem gorączki poprzez:

  • twierdzenie, że na flipach nieruchomości nie można stracić,
  • pokazywanie „diamentów”, czyli osób które zarobiły na setkach przeprowadzonych flipów

Ale – Czy każdy fliper zarobi?

Posłuchaj i przeczytaj:

Chcesz pożyczać – posłuchaj:

  • Jak zabezpieczyć swoje interesy?
  • Czy zabezpieczenie pożyczki wekslem, lub 777 jest cokolwiek warte?
  • Jaki procent zwrotu z kapitału można uzyskać?
  • Spółki celowe.
  • O rentowności flipów.

 

“Niezrozumienie teraźniejszości jest konsekwencją nieznajomości przeszłości” (Marc Bloch)

Historia zasłyszana w lesie.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, na ukrytej w gęstwinie polanie, zebrały się wilki.

Moi drodzy – zagaił potężny basior – nie tak dawno zarobiliśmy doskonale na sprawie Złotego Bursztynu. Niestety interes został zamknięty. A my przecież chcemy nadal zarabiać. Moja żona ma wspaniały pomysł, którym zaraz podzieli się z Wami.

Piękna Wadera wstała ze swojego miejsca, wystąpiła do przodu, odchrząknęła i zaczęła:

Moi kochani, pora znów ostrzyc owce. I to ostrzyc do gołej skóry. Otóż… namówimy je na zarabianie na kupowaniu remontowaniu i odsprzedaży koryt do picia.

Chwileczkę – przerwał samiec Beta – Przecież one ten interes prowadzą od dawna.

Owszem – przyznała Wadera – ale prowadzą je tylko te, które mają na to pieniądze. A My rozkręcimy gorączkę zarabiania na skupowaniu, remontowaniu i odsprzedaży koryt. Zrobimy to ponieważ będziemy promować barany, które osiągnęły sukces nie mając ani grosza.

Ale skąd taki wziąć? – zakrzyknęły chórem wilki. – Jak zarobić nie inwestując?

Kochani – ciągnęła niezrażona Wadera – jeśli pozwolicie mi wszystko wyjaśnić i nie będziecie ciągle przerywać, to szybko dowiecie się gdzie leży pies pogrzebany (hłe, hłe). Otóż wykorzystamy naturalną skłonność owiec do bezrefleksyjnego działania, czyli do tego co ludzie nazywają owczym pędem. Przecież one zawsze idą za swoim przewodnikiem, nawet jeśli przewodnik zmierza w kierunku przepaści.

A teraz posłuchajcie mojego planu, który dla łatwiejszego zrozumienia opowiem wam w punktach.

1. Najpierw namówimy kilka owczarków, które pracują w “Kurierze Pastwiska”, “Głosie Trawy”, a nawet w Telewizji Nowoczesna Wełna, aby napisały parę artykułów i zrobiły kilka audycji o tym jak to na świecie pięknie zarabia się na kupowaniu starych, remontowaniu i odsprzedawaniu koryt do picia.

2. W międzyczasie wyszukamy kilka baranów chętnych do zajęcia pozycji Tryka. Umyjemy je, ładnie ostrzyżemy, wypożyczymy im śliczne bryczki z wozowni Karego, sypiemy trochę grosza.

3. W zamian za naszą łaskawość, na organizowanych przez nas spędach owiec, barany będą głośno beczeć o tym jak zarobiły na korytach nie inwestując ani pół własnej złotówki.

4. Jestem przekonana, że owce gromadnie będą chodziły na te spotkania, a sława naszych baranów będzie rosła. Każda owca będzie chciała osiągnąć taki sam sukces. No bo czyż zarabianie bez własnego wkładu nie kusi? No i czy jeśli komuś znajomemu się udało, to czy innej owcy może się nie udać?

5. No i pamiętajcie, że rynek nam sprzyja, bo ceny koryt rosną, więc nawet jak ktoś się pomylił w biznesie, to pewnie uda mu się zarobić.

To wszystko rozumiem, ale gdzie jest nasz interes? – przerwał zniecierpliwiony Beta.

Nie denerwuj się, ponieważ właśnie teraz wyjawię Wam dwa ostatnie punkty na mojego planu:

6 – Otóż wszystkie wilki, łącznie z tobą Beta, nałożą owcze skóry i będą chodzić na spędy owiec. Gdy tylko zobaczycie jakąś owcę, która marzy o zarobieniu na korytach, ale nie ma pieniędzy, to udzielicie jej pożyczki. Nawet na 100%, czyli na zakup starego koryta plus koszty jego remontu. Oczywistym jest, że taka pożyczka musi być zabezpieczona zastawem, więc weźmiecie zastaw na dwóch korytach – tym które kupowane jest do biznesu, i tym korycie z którego korzysta obecnie owca do własnych celów. A pożyczając pieniądze – zawsze – będziecie wyjaśniać, że pożyczacie dlatego, gdyż wiecie, że to jest dobry biznes, bo sami na tym zarabiacie, ale już macie tak dużo własnych koryt, że nie jesteście w stanie tego przerobić, więc wolicie komuś pożyczyć i zarobić niewielki procencik. 

No pamiętajcie o wariancie 6A. – otóż może być owca z kasą, która uwierzy, że jakaś inna owca (a nasz „słup”) ma na oku doskonały biznes i będzie chciała udzielić jej pożyczki. Niech owce-słupy przyjmują takie pożyczki pod rygorem 777 i weksla. To nie kosztuje nas więcej niż papier i atrament którym napisano weksel. I nikt nie wyegzekwuje ani grosza 

7 – I wreszcie nadszedł punkt siódmy, czyli szczęśliwy koniec a Nasz wspaniały zarobek. Oczywiste jest, że jak owce ogarnie gorączka biznesu korytowego, to w końcu rynek na wyremontowane koryta się załamie. Mnóstwo owiec nie będzie miało komu odsprzedać tych koryt, a tym samym nie będzie miało jak zwrócić pożyczonych pieniędzy. Wtedy my, będziemy już mogli zrzucić owcze skóry, przejąć nie tylko te koryta kupione do biznesu ale także te koryta z których korzystają owce do swoich celów prywatnych. Zażądamy też dochodów z wełny i z oscypka. Jak się trafi kilka opornych baranów, to – dla przykładu – pobierzemy od nich różki, kopytka i skórę. A bardziej spolegliwym owcom pozwolimy (oczywiście za opłatą czynszu) korzystać z tych koryt, które do tej pory były ich własnością. 

Uśmiechnięty Beta zerwał się na równe nogi i zapytał – Czy spotkanie już skończone? Bo czym prędzej muszę sprawdzić jaki jest stan mojej owczej skóry 

====

Czy ta historia z życia lasu coś przypomina ?