Opublikowano

Wyłączność na kupującego nieruchomość – Mrzonka? Skandal?

Wyłączność na kupującego nieruchomość - Mrzonka? Skandal?

Którą agencję wybiorę w przyszłości:

Wśród pośredników w obrocie nieruchomościami wiele mówi się o wyłączności, przy czym ta wyłączność dotyczy wyłącznego prawa sprzedaży lub wynajęcia jakiejś nieruchomości.

Często pojawiają się dyskusje” na jaki czas zawierać taką umowę, jaką brać prowizję (pojedynczą, podwójną, większą, niższą) jak zabezpieczać swoje interesy.

Pada też wiele argumentów o tym jakie taka wyłączność korzyści przynosi pośrednikowi oraz samemu sprzedającemu.

Świetnie, ale wydaje się że jednym z ubocznych i nie do końca zamierzonych rezultatów takiej pracy jest zapominanie o drugiej stronie transakcji, czyli o kupującym.

Z naszego własnego doświadczenia współpracy z agencjami nieruchomości w czasie poszukiwania kilku różnych lokali: Agencji było 45 i tylko 3 z nich, słownie trzy (sic!) wykonały pracę polegającą na tym, że odezwały się do nas z nowymi ofertami po pierwszej prezentacji. Pozostałe 42 agencje uznały, że wykonały całą pracę pokazując to co w danej chwili miały w portfelu ofert i że wcale nie muszą o nas pamiętać. A przecież nie po to zwracaliśmy się do pośrednika żeby nam pokazał tą jedną jedyną ofertę którą ma aktualnie w swojej ofercie. Liczyliśmy na coś więcej ! Przecież, skoro zwracamy się do pośrednika to znaczy, że nie chcemy sami szukać tych nieruchomości. Z tych trzech agencji, które pamiętały o nas: dwie zrobiły z nami transakcję. A ta jedna, która transakcji nie zrobiła pozostała w naszej życzliwej pamięci (starała się, ale po prostu nie miała oferty takiej która by nam pasowała).

W przyszłości, gdy będziemy znów czegoś szukać, z pewnością w pierwszej kolejności zwrócimy się do tych trzech agencjii

Zobacz:

Odwiedź nasz Facebook:

Dlaczego omawiam ten przykład?

 

 

Dlatego, że chcę pokazać jak łatwo jest uzyskać coś co nazwałbym psychologiczną wyłącznością na kupującego.

Aby ją uzyskać nie trzeba podpisywać jakieś skomplikowanej umowy. Wystarczy po prostu pokazać minimum zainteresowania problemem klienta poszukującego nieruchomości, poznać jego potrzeby i chcieć naprawdę pokazywać mu kolejne oferty.

Drugim aspektem sprawy jest to czy przypadkiem praca na wyłączność ze sprzedającym nie powoduje pewnego “lenistwa” i zapomnienia o korzeniach zawodu pośrednika?

To faktycznie przyjemnie i komfortowo jest reprezentować jedną stronę transakcji i dbać tylko o interesy sprzedającego. Ale dlaczego tak wiele agencji zapomina o tym, że kupujący przynosi pieniądze, że ma prawo nie wybrać ani pierwszej, ani drugiej, ani dziesiątej pokazywanej mu nieruchomości.

Co więcej są w Polsce miasta w których pośrednik pracę może wykonać tylko i wyłącznie na rzecz kupującego ! Tak, tak - są miejscowości w których popyt jest większy niż podaż, w których trzeba mieć bazę potencjalnych kupujących i niemalże “rzucać się jak tygrys” na każdą ofertę wystawioną na rynek.

Na koniec dodam, że doświadczyłem również współpracy z agencjami wykorzystującymi skomplikowane oprogramowanie CRM, które (niby) ma przypominać agentom o ich klientach, wyznaczyć zadania i tak dalej. Jednak żadnej z tych agencji nie zaliczyłem do tych (spośród w/w 45) które dążyły do kolejnej prezentacji. Dlaczego? To proste, ponieważ korzystanie z tych programów prowadziło do efektów deprecjonujących markę tych agencji.

Gdy poprosiłem o mieszkanie dwupokojowe na Bemowie to przysłano mi oferty mieszkań dwupokojowych z Bielan oraz mieszkań 3 pokojowych z Białołęki. Całe szczęście że w Warszawie nie ma więcej dzielnic zaczynających się na literę “B”.

Gdy poprosiłem o mieszkanie w budynku deweloperskim z tarasem i garażem podziemnym na Pradze Południe, to przysłano mi oferty wszystkich mieszkań dwupokojowych - także tych tych z wielkiej płyty  . A po miesiącu takiego przesyłania mi ofert “zupełnie od czapy” program uznał, że jestem klientem “nierokującym” wobec tego przestano mi przysyłać jakiekolwiek oferty.

A w końcu i tak kupiłem mieszkanie od pośrednika, ale od takiego cierpliwego pośrednika, który uznał, że mam prawo mieszkania szukać 4 miesiące  .

Tyle, że ten pośrednik nie zawierzył moich losów automatom CRM, ale swojej własnej inteligencji i swojemu wyczuciu potrzeb klienta. Za co mu serdecznie dziękuję